Lenor Unstoppables - małe, praktyczne, zniewalająco pachnące:)



 - To nowe perfumy? - tak spytała Młodsza, która mimo że jest przedszkolakiem, to interesuje się ogólnie rzecz ujmując życiem, więc i takie kwestie ją zajmują;) - Wychodzisz gdzieś? - indagowała dalej.
Nie były to perfumy i nigdzie nie wychodziłam. Na pierwszy rzut oka widać było, że strój mój jest wybitnie domowy, prawdopodobnie jednak zapach tak oszołomił Młodszą, że na takie niuanse nie zwróciła uwagi;) Po prostu włożyłam bluzę, którą uprałam w ostatnio używanym proszku, ale z dodatkiem kapsułek zapachowych...:) 

Jakiż to zapach? Niezwykle przyjemny! Weszłam w jego posiadanie jako jedna z czterech tysięcy Ambasadorek - i przyznam, że wypróbowanie produktu to klucz do polubienia, docenienia. Ileż razy widziałam reklamę perełek zapachowych? Sporo, dokładnej liczby nie podam, ale sama reklama nie zawsze i nie każdego przekona. Bardziej skłonna jestem dać się przekonać osobie, która użyła, doświadczyła "na własnej skórze" zalet i wad (o ile takie są;)), wypróbowała i poleca. A naprawdę warto mieć na uwadze ten produkt, jeśli zależy nam na świeżym, "miłym dla nosa" zapachu prania, który dodatkowo długo pozostanie na naszych ubraniach, pościeli czy ręcznikach. 

Miły zapach czuć już po otwarciu opakowania i wcale nie trzeba się "wwąchiwać";) Jest dość intensywny, a w zestawieniu z jaskrawym kolorem perełek może budzić obawy o sztuczność końcowego efektu czy też o to, że będzie on zbyt mocny. Ale czy świeżość może być przesadna?;) Zdecydowanie nie! Dlatego też bez obaw zastosujmy sugerowaną dawkę produktu, czyli jedną nakrętkę. Jak podaje producent, nawet trzy nakrętki wsypane jednorazowo nie będą miały negatywnego wpływu na ubrania. 

Pierwsze pranie chwilę poleżało, zanim doczekało się złożenia i posegregowania. Ale gdy weszłam do pokoju, w którym je położyłam, wrażenie było zdumiewające! Pachniało świeżo, intensywnie, ale nienachalnie. Być może niektórzy lubią składać pranie, dla mnie to jedna z mniej lubianych czynności (zaraz po myciu okien...), a tym razem były to naprawdę miłe chwile:)

Sympatycznym aspektem związanym ze stosowaniem perełek jest dozowanie - napełniamy nakrętkę, wsypujemy je bezpośrednio do bębna - i gotowe! Trzeba się bardzo postarać, by je rozsypać;) W porównaniu z płynami, które odmierzamy nalewając do nakrętki (a potem cieknie z niej, butelka się lepi...), kapsułki są bardzo praktycznym rozwiązaniem.

Ciągnąc wywód o ich zaletach warto dodać, że producent zapewnia, iż sprawdzą się w przypadku prania każdego rodzaju tkanin, można je stosować z ulubionym płynem do płukania, a najmilszy aspekt to zapach, który utrzymuje się wprost niewiarygodnie długo!:) (I znów gwarancja producenta - 12 tygodni świeżości w przypadku ubrań przechowywanych w szafie!).

Nasz wariant zapachowy - "Fresh" - to "wspomnienie przyjemnej, nadmorskiej bryzy" - zapach uniwersalny, idealny także dla "płci brzydkiej";) W opakowaniu z różową nakrętką znajdziemy wariant "Bliss", czyli owocowo-kwiatową kompozycję. Butelka z ciemnożółtymi detalami to "Lavish" - "zmysłowe połączenie brzoskwini z wanilią i nutą karmelu oraz czerwonych róż".

Jakieś wady? Wczoraj prałam "wełnę", zatem ustawiłam pralkę na odpowiedni program, dodałam płyn do prania i rzecz jasna perełki (bo uzależniłam się od tego zapachu;)). Po otwarciu pralki i wyjęciu pierwszych sztuk odzieży okazało się, że będę miała nieco dodatkowej pracy... Pranie pięknie pachniało (i nadal to robi;)), ale na każdej wyjmowanej rzeczy były po kilka perełek. Nieco mniejsze, bo częściowo się rozpuściły, jednak widoczne, więc rzecz jasna trzeba było je usunąć. Nie zajęło to dużo czasu, smugi nie zostały, tylko było to nieco uciążliwe. Być może to wina pralki, a może po prostu program wełna nie konweniuje z perełkami tak dobrze jak inne programy. Jednak dla pełnego obrazu informuję. 

A ogólnie? Gorąco polecam! Jeśli lubicie ten miły dla nosa i jakoś tak podnoszący na duchu;) zapach świeżego prania, to wypróbujcie perełki zapachowe Lenor Unstoppables!

Katarzyna









Komentarze