facebook

Kobietnik

"Matka swojej córki" - recenzja



Jak niełatwo żyć naprawdę, bez udawania, póz, kreowania swej osoby, cyzelowania otoczenia zgodnie z wyobrażeniami o jakimś lepszej, bardziej wartościowej egzystencji... Niełatwy temat w najnowszej powieści Iwony Żytkowiak połączony został z poważnym problemem, bo główna bohaterka, zdecydowanie już zaawansowana wiekowo Nina, to kobieta nadużywająca alkoholu. Każdy powód jest dobry, by wypić - coś mocniejszego to lekarstwo na smutki, pociecha po kłótni z mężem, sposób, by zapomnieć o nieudanych sprawach, problemach, niepowodzeniach. 

Można powiedzieć, że początek powieści zdradza finał zdarzeń, które będziemy poznawać, ale sensem tej historii nie zagadka czy emocjonująca fabuła - towarzyszymy refleksjom bohaterki, jej wspomnienia pojawiające się na kartach książki pozwalają nam zrozumieć motywy jej działania, wyłuskać prawdę z przywoływanych reminiscencji. Obejmują one bardzo szeroki zakres czasu, a sposób ich wprowadzenia jest ciekawy, przywodzi na myśl legendarną powieść Joyce'a - Nina, zdenerwowana scysją z drugim mężem, Lucjanem, wychodzi z domu i rozpoczyna swoistą peregrynację przez swoje rodzinne, niewielkie miasteczko. Po drodze mija miejsca znaczące, które przynoszą skojarzenia ze zdarzeniami z przeszłości - wspomina rodzeństwo, pierwsze małżeństwo, zaginionego syna, pracę, ale przede wszystkim swoją walkę o zdobycie wymarzonej pozycji, wykreowania siebie - osoby atrakcyjnej, pożądanej, z którą liczą się inni, która jest swego rodzaju bożyszczem, choćby na tę lokalną miarę - tak jak Merlinki, Audreyki... 

To ukrywane picie jest tajemnicą poliszynela - wiedzą to wszyscy, ale niektóre z tych osób - bliscy -  starają się tę sytuację ukryć, wyjaśnić, usprawiedliwić. Nie należy do nich córka Niny, Joanna - i to jej punkt widzenia poznajemy w drugiej części książki. I jeśli pewne wyjaśnienia matki zdawały się być rzeczowym i przekonującym obrazem zdarzeń, to spojrzenie córki na bohaterkę przynosi nieco inny obraz. Choć nie da się nie współczuć bohaterce, to widzimy też drugą stronę medalu - autorka pokazuje nam fikcję tworzoną przez bohaterkę, jej poczynania obserwowane przez pryzmat doświadczeń i uczuć córki mają inne zabarwienie. 

Czy rozdźwięk pomiędzy nimi to przepaść nie do zasypania? Czy wszelkie zaszłości, które miały miejsce miedzy matką a córką mogą pójść w niepamięć? Mocna, poruszająca lektura jest obrazem trudnych relacji, pokazuje, że problemy - nawet te fundamentalne - nie muszą być końcem więzi, że życie trwa, nawet jeśli młodość odeszła - i warto walczyć o siebie - zawsze...

Polecam
Katarzyna

"Matka swojej córki"
Autor: Iwona Żytkowiak
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 272
Format: 125mm x 195mm
ISBN: 978-83-8097-091-5


0 komentarze:

Prześlij komentarz

Spam usuwamy, prosimy o komentarz na temat artykułu :)

Obserwuj Kobietnik

Kliknij w obrazek a przejdziesz na naszą drugą stronę :)

Kliknij w obrazek a przejdziesz na naszą drugą stronę :)
Recenzje literatury dla dzieci i młodzieży

Statystyki wejść

Page Rank

Pozycjonowanie
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Warte uwagi

Blog Kobiety z Magdalii :)

Subskrybuj nowe teksty przez Email

Kobietnik patronem medlilnym

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *