"Portugalka" Iwona Słabuszewska-Krauze - recenzja



Powieść skierowana zdecydowanie do kobiet, bo w kręgu bohaterek toczą się opisane wydarzenia, ale zdecydowanie odbiegająca od schematu romansowej pozycji na lato. Choć na tę porę roku ją polecam, bo lwia część akcji toczy się właśnie w gorących, letnich dniach, gdy dojrzewają winogrona, a właściciele winnic, w których produkowane jest porto (choć też i inne wina) mają mnóstwo pracy...

Przyznam szczerze, że i osadzenie akcji w Portugalii, a ściśle w regionie Alto Douro, i uczynienie osią wydarzeń prac w winnicy, produkcji tego wyjątkowego gatunku wina, jakim jest porto, na pierwszy "rzut oka" nie wydawało mi się emocjonującym pomysłem. Co więcej - kolejne strony, odwiedzanie tego miejsca w różnych porach roku, stają się dla autorki okazją do przybliżenia kwestii związanych z uprawą winorośli, zbiorami, produkcją wina, niuansów pozwalających na satysfakcje z uzyskanego efektu końcowego. Na pewno zaciekawi to osoby zainteresowane tematem, globtroterów szukających inspiracji, ale i ja - osoba na początku mało zafrapowana tematem;) - dałam się wciągnąć w problemy właścicieli winnic i niemal odczuwałam troski i radości bohaterów. Niewątpliwie Iwona Słabuszewska-Krauze jest autorką doskonale potrafiącą odmalować scenerię zdarzeń, zaciekawić podsuniętą tematyką, zobrazować zmiany pogody, aurę miejsc w taki sposób, że jesteśmy niejako rzuceni w centrum wydarzeń. 

No właśnie - bo i emocje bohaterów, ich motywacje, odczucia to dziedzina, w której pisarka również radzi sobie doskonale. Na okładce czytamy: "Kochać chcemy wszyscy, ale to nienawiść bywa prostsza" - i w kręgu tych uczuć będziemy się poruszać. Sophie jest zakochana w P. - do końca powieść nie poznamy imienia jej wybranka, może dlatego że centrum wydarzeń przeniesie się do Douro, w rodzinne strony dziewczyny. Wyjechała stąd jako mała dziewczynka, rodzina przenosiła się z miejsca na miejsce, ale teraz, gdy relacje między rodzicami są tak trudne albo może ściślej rzecz ujmując - w zaniku, pragnie wyprowadzić się, zamieszkać z ukochanym, rozpocząć od nowa. Aby zrealizować ten plan, musi zdobyć fundusze na zakup lokum, a umożliwić to może darowizna otrzymana od ojca - kawałek winnicy. Dzięki sprzedaży marzenia Sophie mogą się ziścić! 

Ale jak sprzedać kawałek ziemi będącej częścią posiadłości rodzinnej, w której "od zawsze" mieszka babcia i brat ojca? Dla nich to niemal świętokradztwo! Na dodatek osoba, która zainteresowała się kupnem, jest znienawidzoną wichrzycielką spokoju rodziny - nestorka rodu uważa ją za... morderczynię. Jednak to osoba nie tak jednoznaczna jak wyobraża sobie Gabriela, inni członkowie rodziny żywią wobec Camili Hernandez odmienne uczucia... 

Pobyt Sophie w Douro późną jesienią 2005 roku zapoczątkowuje zdarzenia, których finał nastąpi latem kolejnego roku. A choć związek z P. nie będzie tematem opowieści, nie zabraknie w tej historii gorących uczuć, miłosne zawirowania sprzed lat okażą się wciąż żywe. Jednak lwia część wydarzeń dotyczyć będzie drugiego odczucia z zacytowanego powyżej motta - nienawiść burzy spokój, każe knuć intrygi, kurczowo trzymać się przeszłości... Czy Gabriela - z pochodzenia Polka, która po tylu latach życia na obczyźnie czuje się właściwie Portugalką, ma rację zapiekając się w nienawiści, wciąż przeżywając swoją stratę i rozjątrzając w sobie i osobach z jej otoczenia podobne odczucia? A może jej wnuczka może stać się "nauczycielką życia", pokazać wyjście z tej zagmatwanej sytuacji?

"Każdy ma prawo próbować, każdy ma prawo mieć nadzieję" - to przesłanie wynikające z tej lektury. "Portugalka" z pewnością nie zawiedzie wielbicieli opowieści o wielopokoleniowych rodzinach skrywających tajemnicę, z postaciami wielowymiarowymi, tych, którzy lubią historie pełnych silnych uczuć.

Polecam
Katarzyna

"Portugalka"
Autor: Iwona Słabuszewska-Krauze
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 376
Format: 12,5 cm x 19,5 cm
ISBN: 978-83-8097-122-6




Komentarze